Wójta oszczędne gospodarowanie informacją, czyli jak w Rudnikach gwałcone jest moje konstytucyjne, jedno z podstawowych praw, czyli prawo swobodnego dostępu do informacji.

Zacznijmy całą opowieść może niekoniecznie od samego początku korespondencji z Urzędem Gminy w Rudnikach, ale od momentu, gdy postanowiliśmy wyjaśnić między innymi nie tylko nas interesującą sprawę praw własności działek, na których mają być rozmieszczone pojedyńcze elektrownie wiatrowe, wchodzące w skład farmy wiatrowej, której budowa została zaplanowana przez naszego miejscowego CIONG-LE-MAO i jego wiernego Przewodniczącego na terenie naszej gminy. Korzystając zatem z zagwarantowanego mi konstytucyjnie prawa dostępu do informacji, zwróciłem się z odpowiednimi wnioskami do Urzędu Gminy Rudniki z prośbą o ujawnienie publicznej informacji i wyjaśnienie, czy elektrownie wiatrowe lokowane będą na działkach należących do wójta, radnych, pracowników Urzędu Gminy Rudniki, ich rodzin lub osób z nimi spokrewnionych i spowinowaconych. Przecież nie powinna to być tajemnica, bo nie raz ludzie na ten temat między sobą rozmawiali, a zdarzały się również wzmianki na ten temat na różnych portalach internetowych, jak również nawet w artykułach prasowych...

Rzeczywistość gminna przekroczyła jednak po raz kolejny moje oczekiwania. Nasz wójt, idąc za przykładem takich znanych demokratów jak np. Aleksander Łukaszenka, strasznie nie lubi, gdy się ktoś jego publiczną i strasznie zasłużoną (szkoda tylko, że głównie dla siebie i swojej rodziny) osobą interesuje. Tak więc czytając odpowiedzi, które otrzymałem, poczułem się jakbym dostał prosto w pysk. Przyznano mi oczywiście rację, iż rzeczy o które pytam należą do informacji publicznej, ale jednocześnie odmówiono mi jej udzielenia ! Takie rzeczy możliwe są w naszej gminie i chyba tylko jeszcze na Białorusi lub w Wenezueli ... :(

___ Odpowiedź UG Rudniki na wniosek nr 2 ___
___ Odpowiedź UG Rudniki na wniosek nr 3 ___
___ Odpowiedź UG Rudniki na wniosek nr 4 ___

Za kolejny przykład braku poszanowania moich praw obywatelskich w Rudnikach niech posłuży korespondencja w sprawie uzyskania wglądu w publiczną i jawną dokumentację planistyczną, dotyczącą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, która dawno temu opracowana, winna znajdować się teraz w urzędzie. Pomyślałem sobie, że uzyskanie w nią wglądu będzie banalną sprawą. Wydawało mi się, że wysłanie e-maila szybko i prosto to umożliwi. A tu znowu, jak to powtarzał kiedyś klasyk, ZONK! Następuje telefon z gminy, w którym informuje się mnie, że wgląd do dokumentacji nie będzie możliwy. Postanowiłem więc zainterweniować... Nasz Najwyższy oczywiście romową mnie nie zaszczycił, udało mi się jednak odbyć zaskakująco sympatyczną rozmowę z jego Panią Zastępcą i ustalić, że 30 lipca będzie właśnie tym dniem... Najwidoczniej jednak nasze ustalenia z Panią Zastępcą nie przypadły do gustu naszemu Słońcu Rudnik, bo otrzymałem kolejnego e-maila, podpisanego przez nią, o treści jednak zupełnie różnej od naszych telefonicznych ustaleń. Oczywiście sprawę postanowiłem wyjaśnić, bo Państwo z urzędu po raz kolejny popełniają błąd, twierdząc że zwracam się o udzielenie informacji publicznej i w swojej domniemanej nieomylności nie chcą przyjąć do wiadomości, że ja nie żądam przetwarzania dokumentacji, bądź pisemnego udzielenia odpowiedzi lub wyjaśnień. Ja po prostu chcę tylko zajrzeć do jawnej i znajdującej się w urzędzie dokumentacji. Efekt moich prób wyjaśnień jest jednak żaden (korespondencja) ...

Tego, co mnie spotkało, nie pozostawiłem oczywiście bez reakcji. W pierwszym przypadku skierowałem stosowne wnioski (pierwszy, drugi, oraz trzeci) do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Opolu (SKO). W drugim natomiast skierowałem skargę na postępowanie wójta do Rady Gminy, choć nie wierzę, że to cokolwiek zmieni. Wszyscy przecież wiemy w jakiej komitywie pozostaje wójt z radnymi. Tak więc obecnie pozostaje mi tylko czekać na odpowiedzi, którymi, gdy je otrzymam, na pewno się podzielę...

Jednocześnie jak sobie w spokoju myślę nad całą tą sytuacją, to dochodzę do wniosku, że zarówno nasze Słońce Rudnik, jego wierny Przewodniczący, jak również cała reszta zatrudnionych tam osób, w mniejszym lub większym stopniu zapomniała po co się tam znalazła. Te kolejne kadencje, które zdecydowana większość naszych decydentów spędziła w Urzędzie Gminy w Rudnikach, przysłoniły im misję, którą winni wypełniać. Może należy im przypomnieć, że zostali wybrani, aby reprezentować i wypełniać wolę lokalnej społeczności oraz działać dla naszego wspólnego dobra? Nie można w żadnym wypadku skupić się na ściąganiu z nas podatków (co im notabene póki co świetnie wychodzi) i do tego ograniczyć kontakt władzy ze społeczeństwem. Nie można traktować Urzędu Gminy jak prywatnego folwarku, który istnieje tylko po to, aby zapewnić dobrobyt wybranym, a każdego, kto ma odmienne zdanie od razu niszczyć. Nie można też przede wszystkim zapomnieć o starej prawdzie, że to nie obywatel jest dla urzędu, tylko urząd dla obywatela!

PS (24 sierpnia 2015)

Nie mogę sobie odmówić zacytowania partyjnej koleżanki naszego wójta z PO, jeszcze nie tak dawno Minister - Joanny Muchy, która w dzisiejszym (jakże trafnym również do naszego tekstu) komentarzu do opublikowanego przez Newsweek artykułu stwierdziła: "W dobrej demokracji nie ma miejsca dla osób nietykalnych... W dobrej demokracji jest miejsce na stawianie pytań, co nie jest atakiem politycznym, jest prośbą, wezwaniem do wyjaśnienia niejasności... Przedstawianie wyjaśnień, jest normą w życiu publicznym." Tak więc Panie Wójcie, lepszej zachęty już być nie może :)

PPS (2 września 2015)

Tak więc zgodnie z naszymi oczekiwaniami, na ostatniej sesji Rady Gminy Rudniki w dniu 31.08.2015 odrzucono złożoną na postępowanie wójta skargę. Ciekawe i zabawne jest jednak uzasadnienie podjętej uchwały w tej sprawie :) Po pierwsze, niezależnie od ilości osób będących na urlopach, dostęp do jawnej dokumentacji winien mi być udzielony NIEZWŁOCZNIE, a nie w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, co wzbudza moje (chyba jednak zasadne) obawy, że nie wszyscy głosujący w przedmiotowej sprawie odróżniają te dwie rzeczy. Po drugie natomiast, zupełnie niezauważonym w przedstawionym uzasadnieniu pozostaje fakt, że Pani Zastępca Wójta, znając pewnie i poprawnie interpretując obowiązujące przepisy, wyznaczyła termin udostępnienia dokumentów na dzień 30.07.2015, kiedy to wszystkie podane w uzasadnieniu warunki dostępu (osoba odpowiedzialna nie korzysta z urlopu wypoczynkowego ... itd.) zostają w pełni spełnione, a mimo to ustami tej samej Pani Zastępcy Wójta nasz Wszechwiedzący tego dostępu odmawia! Oczywiście można w tej chwili ponownie skierować skargę na wójta do Rady Gminy, ale po co? Przecież wszyscy dostrzegamy w jakiej symbiozie żyją nasi radni, nasz Wszechwiedzący oraz jego wierny Toadi ... :)

PPPS (21 października 2015)

Nareszcie nadeszła odpowiedź z Samorządowego Kolegium Odwoławczego z Opola (SKO), gdzie składalismy odwołania od decyzji naszego Wójta. Tymi decyzjami, o których pisaliśmy na samym początku niniejszego posta, nasz Wszechwiedzący odmówił nam wtedy udzielenia odpowiedzi na nasze pytania, czy planowana w naszej gminie farma wiatrowa powstanie na działkach należacych do niego, jego syna, wiernego Przewodniczącego, radnych (zarówno byłych, jak i obecnych) oraz pracowników Urzędu Gminy Rudniki. Mimo, iż nieoficjalnie prawie wszyscy o tym fakcie wiedzą, to oficjalnie żaden z tych Państwa nie miał do tej pory dość odwagi, aby publicznie się do tego przyznać …

Otrzymane postanowienia uchylają wydane przez nasze Słońce Rudnik decyzje odmowne i mamy nadzieję, że spowodują wreszcie udzielenie nam żądanych informacji, do których mamy przecież pełne prawo. Należy również zauważyć, że wydane przez SKO Opole postanowienia nie gwarantują jednak, że udzielona nam odpowiedź będzie konkretnie taka, o jaką nam cały czas chodzi. Wójt i pozostali będą najpewniej dalej unikać ujawnienia prawdy (pewnie wszyscy domyślamy się dlaczego) zasłaniając się niepamięcią, niewiedzą lub suwerenną decyzją inwestora. Tylko, czy w takim przypadku ktoś będzie jeszcze w stanie uwierzyć w takie tłumaczenie? Przecież nie można nie wiedzieć lub nie pamiętać o podpisanych przez siebie umowach? Postepowania takie po raz kolejny potwierdzi wtedy prawdziwe intencje, jakie kierują działaniami naszych rządzących w sprawie budowy wiatraków w naszej gminie …

___ Decyzja Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Opolu na nasz wniosek nr 1 ___
___ Decyzja Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Opolu na nasz wniosek nr 2 ___
___ Decyzja Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Opolu na nasz wniosek nr 3 ___

PPPPS (29 października 2015)

Niestety po raz kolejny nasze przypuszczenia okazały się trafne. Bardzo szybko po decyzjach SKO Opole, nasz Wszechwiedzący wydał kolejne swoje, w których stwierdza, że żądanych informacji nie posiada. W zasadzie mógłbym w tym miejscu nic więcej nie pisać i pozostawić tą informację już bez komentarza, bo każdy z nas odpowiednio dosadny komentarz sam sobie dopowie. Jednak muszę się jeszcze uczciwie przyznać, że ta sprawa napawa mnie także trochę troską. I to troską o zdrowie naszego Wójta! Bo czym innym można wytłumaczyć jego tak bardzo żenującą postawę? Przecież ta jego nagła niewiedza i niepamięć o zawartych przez siebie umowach nie może być celowym działaniem tak transparentnego i kryształowego działacza samorządowego, jakim on jest ... :)

___ Decyzja Wójta w odpowiedzi na decyzję SKO Opole [decyzja nr 1] ___
___ Decyzja Wójta w odpowiedzi na decyzję SKO Opole [decyzja nr 2] ___
___ Decyzja Wójta w odpowiedzi na decyzję SKO Opole [decyzja nr 3] ___



Powrót do strony głównej
Strona internetowa "moje-rudniki.pl" jest zarejestrowana przez Sąd Okręgowy w Katowicach - Wydział I Cywilny w rejestrze dzienników i czasopism pod pozycją Pr.2927
Kod strony - moje-rudniki.pl (2018)